Blog > Komentarze do wpisu
Robot wielofunkcyjny na prochach

Wiedźma nie miała dzisiaj w planach pisania poirytowanej notki. Wcale i zupełnie. Ostatecznie różne mniej lub bardziej skandaliczne wypowiedzi biskupów, ministrów, posłanek i innych ludzi dbających o to, żeby kawa nie była jedynym czynnikiem podnoszącym wiedźmie ciśnienie, zostały już tu i ówdzie zaorane, nagrodzone złotymi malinami, na różne sposoby wyśmiane i Wiedźma uznała, że ona już tego robić nie musi.

Dziś planowała zająć się szlifowaniem tego fanfikta do xmenów; jest to poważna sprawa, bo wiedźma dawno już nie napisała żadnego fanfikta, a teraz rozważa nawet napisanie hapiendu. Ale niestety, nic z tego, bo świat nie zasługuje dziś na fanfikta z hapiendem, świat znowu zasługuje na kilkaset słów nienawiści.

Wiedźma, jak każdego roboczego poranka, zmuszona była opuścić swój strych i przeżyć swoje codzienne zderzenie z ludźmi i światem, przy czym z ludźmi w sensie dosłownym, ponieważ wiedźma dostaje się do pracy za pomocą pojazdów komunikacji zbiorowej. Jeden tramwaj odjechał wiedźmie z przed nosa, ale tym nawet się nie przejęła, z doświadczenie wiedząc, że prędzej czy później przyjedzie następny. Przyjechał niestety później, dzięki czemu wiedźma miała szansę przyjrzeć się reklamie, wiszącej na przystanku.

Reklama przedstawia panią, lat około 40, która to pani ma „za dużo na głowie”. Owo za dużo przedstawione jest za pomocą unoszących się nad panią sugestywnych obrazków. Między innymi: zakupy, kipiący garnek, kłócące się dzieci, sterta dokumentów, wrzeszczący szef (a przynajmniej wiedźma ma nadzieję, że to szef; patrząc na wymowę tej reklamy, to równie dobrze może być mąż...). Jak widzimy, pani około lat 40 pełni funkcję robota wielofunkcyjnego na kilku etatach. Co z pewnością można określić jak „za dużo na głowie”, jakkolwiek można to też określić inaczej. I co radzi nasza reklama wyżej opisanej pani? Może podpowiada jej, żeby przemyślała sytuację i podzieliła się obowiązkami z mężem/partnerem? Może jest to rewolucyjna reklama, która chce nam powiedzieć, że nie, nie jest w porządku, kiedy kobieta jest robotem wielofunkcyjnym na wielu etatach? No ale nie wymagajmy zbyt wiele. Może chociaż jest to reklama wczasów na Bali – zgadzamy się pewnie, że większości kobiet tyrających na tylu etatach na wczasy na Bali zwyczajnie nie stać, ale zgodzimy się też zapewne, że im akurat mogłyby się takie przydać, prawda?

Wiedźma musi niestety czytelniczki i czytelników zmartwić. To nie jest reklama wczasów na Bali, ani rewelacyjnej psychoterapii, która uczy ofiary patriarchatu, jak stawiać granice i odmawiać bezpłatnej służby. Nie jest to reklama niebieskiej linii, poradnika dla ofiar mobbingu, ani nawet treningu asertywności. Jest to reklama – środka uspokajającego.

I jeśli czytelnik i czytelniczka miałby i miałaby jeszcze cień nadziei, że środek uspokajający miałby służyć podjęciu spokojnej, racjonalnej decyzji o wymówieniu służby, to byłby to naiwny czytelnik i naiwna czytelniczka. „Spokojnie! Dasz radę!” głosi podpis pod naszą bohaterką.

I tak oto problem jest rozwiązany. Mąż wróci do domu, a nasza bohaterka, zaćpana łagodnym środkiem uspokajającym, nie powie mu, że ten dom mają razem, ten obiad jedzą razem, a te dzieci nie są niepokalanie poczęte. Nasza bohaterka, zaćpana łagodnym środkiem uspokajającym, zdążyła przecież, wracając z roboty, zrobić zakupy, zdążyła zrobić obiad, a może nawet zdążyła się przebrać w erotyczną bieliznę, w której z gracją może nalewać zupkę.

Bowiem w tym kraju to wszystko jest bardzo proste. Nie dajesz rady pracować na kilku etatach? Źle znosisz mobbing w pracy? Wkurza cię, że odpowiedzialność za dom, dzieci, obiad, porządek, lekcje, w całości spoczywa na tobie? LECZ SIĘ.

I na koniec pytanie. Czy wiedziałyście, czy widzieliście kiedyś reklamę łagodnych środków uspokajających, skierowaną do mężczyzn? Wiedźma przypuszcza, że nie; wiadomo przecież, że jak wścieka się mężczyzna, to znaczy, że ma POWÓD, jeśli zaś to samo robi kobieta, to ma histerię. Jak myślicie, gdyby powstała reklama łagodnych środków uspokajających, skierowana do mężczyzn, co by się na niej znalazło?

piątek, 22 lutego 2013, mieszkamnastrychu

Polecane wpisy

Komentarze
2013/02/24 14:01:59
Smutna rzeczywistość z takimi reklamami. Smutniejsza tym, że najwyraźniej nie jest powszechna wrażliwość i inteligencja pomagające dostrzegać co taka reklama w istocie znaczy.
-
2013/03/05 15:12:50
Ale pieprzysz jak potłuczona. To jest właśnie jeden z powodów, dla których cały świat nie traktuje poważnie feministek; dla których "feministka" obok "pedała", "Żyda" i "komucha" to największa obelga jaką można dostać w Polsce. Właśnie dlatego, że feministki, zamiast uczyć kobiety jak być tymi silnymi, niezależnymi - jak to przecież chcecie się przedstawiać - to wiecznie robicie z siebie takie biedne, uciśnione, uciemiężone ofiary. Tak, życie jest trudne. Faceci też są dyskryminowani na wielu różnych polach.Ale tylko wy robicie z siebie takich mazgajów, takie biedne ciapy, co muszą wiecznie szukać powodów swego nieszczęścia na zewnątrz. Wyobraź sobie, że nie we wszystkich domach wszystko spoczywa na kobiecie. Wyobraź sobie, że wielu mężczyzn potrafi się zająć domem. Wyobraź sobie, że 20% kobiet zrezygnowało z pracy na rzecz domu, więc chyba mogą posprzątać, ugotować, kiedy ich mąż jest w pracy? I przede wszystkim wyobraź sobie, że mamy wolne czasy. Nie musisz na siłę być z facetem, który ci nie odpowiada. Możesz go rzucić. Ale Ty wolisz wiecznie stękać, jęczeć i narzekać na zły męski ród, który nic nie robi, tylko wykorzystuje kobiety.
-
2013/06/20 23:23:38
Skoro już tu jestem, to i tę noć pochwalę z zastrzeżeniem, że litościwie potraktowałaś tę reklamę. No dobrze, nie wiem gdzie ta litość, ale mój hej pozostał niezaspokojony. Były różne wersje, ale wszystkie jednakowo obiecywały złagodzenie objawów histerii kpiąc z przedstawianych problemów kobiet jako nierzeczywistych. Koszmar.