Blog > Komentarze do wpisu
Tak jakby pali się nam chałupa

Będąc małą dziewczynką, Wiedźma - jak wszystkie dzieci chowane na Czterech pancernych, Stawce większej niż życie i sienkiewiczowskiej trylogii - cierpiała na prawicowe odchylenie. Z pełną powagą recytowała na wszystkich akademiach - a kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz, Polskę... - i z niecierpliwością oczekiwała podpalaczy, żeby też się zabawić w wojnę.

Na całe szczęście jakoś w momencie wejścia w wiek zwany dojrzewaniem, Wiedźma zmieniła listę lektur, to znaczy, zamieniła trylogię na Sagę o Ludziach Lodu - lekturę może nie najwyższych lotów, ale w porównaniu z Sienkiewiczem nader postępową. Dzięki temu, kiedy w Wiedźmie obudziły się szaleńcze hormony, miała już w głowie nie Kmicica rżnącego pruskich mieszczan, a gorące orgie z demonami. Dziś Wiedźma jest skłonna zgodzić się, że może nie jest to najzdrowszy sposób na odkrywanie własnej seksualności, będzie się jednak upierać, że zdecydowanie zdrowszy niż fapanie nad rozsadzaną kolubryną.

Od tamtego czasu Wiedźma na wojnę z radością nie czeka, a jeśli zdarza jej się czytywać dotyczącą wojny literaturę, czy oglądać dotyczące wojny kino, to wybiera wyłącznie dzieła całkowicie pozbawione walorów fabularnych. Wojna bowiem - zauważy teraz Wiedźma odkrywczo, prawie jak Coelho - jest strasznym syfem, a fapanie się wojną jest jedną z niewielu rzeczy na świecie, które nazywa Wiedźma zboczeniem, perwersją i dewiacją. Wot tak.

Niestety, Saga o Ludziach Lodu nie jest - w przeciwieństwie do trylogii - lekturą szkolną, więc nie wszystkie dzieci miały szansę przekierować swoją rodzącą się seksualność na bardziej zdrowe tory. Łysi chłopcy, uczestniczący w Marszu Niepodległości prawdopodobnie do dziś osiągają spełnienie czytając (bądź oglądając, nie oszukujmy się, że wszyscy umieją czytać) pamiętną sceną przypalania Kuklińskiego i dlatego ten świat tak wygląda. Ale Wiedźma nie o tym chciała.

Otóż, jakby Wiedźma nie próbowała zasłaniać oczu i zatykać uszu, sytuacja wygląda tak, że ktoś nam właśnie robi wjazd na chatę. Niektórym całkiem dosłownie, a są też tacy, którym przyszli podpalić dom z piątką dzieci w środku, jakby to górnolotnie nie brzmiało. Jakbyśmy tej wojny nie chcieli - a Wiedźma jej naprawdę nie chce, bo o wiele bardziej woli obejrzeć przerwany w połowie piąty sezon QaF, nowe Criminal Minds, a może nawet napisać kolejnego fika do Avengersów - to właśnie nam się pali chałupa, wojna została wypowiedziana, konwencja genewska przeciwników nie obowiązuje, krótko mówiąc, jesteśmy w dupie, a jeśli widzisz światło, to są to światła nadjeżdżającego pociągu, wiązącego kolejne setki łysych patriotów.

Problem polega na tym, że Wiedźma za cholerę już swoich wojennych fantazji nie pamięta i nie ma bladego pojęcia, jak tu reagować, poza głośnym wyrażaniem życzenia, żeby im przyrodzenia grzybami porosły. I co teraz?

środa, 14 listopada 2012, mieszkamnastrychu

Polecane wpisy